Autor |
Wiadomość |
Olorin
Dołączył: 12 Paź 2008
Posty: 481
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Wto 17:36, 21 Sie 2012 Temat postu: OPOWIESC 2 |
|
|
No to lecimy D
Podmuch wiatru wstrząsnoł namiotem budząc ze snu Mariana ( xD ). Temperatura spadła prawie do zera, a do najbliższego obozu było jeszcze 3 dni drogi....
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Obiwan Kenobi
Dołączył: 12 Paź 2008
Posty: 1521
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Śro 0:40, 22 Sie 2012 Temat postu: |
|
|
Podarte płótno nie dawało zbyt wielkiej ochrony przed wiatrem- zawsze jednak coś.
,,Jak to dobrze, że zdążyłem schronić się przed nocą" pomyślał Marian. W głębi duszy żałował, że nie zabrał z sobą czegoś mocniejszego do picia, jednakże pośpiech z jakim opuszczał poprzednie koczowisko nie zezwolił na uzupełnienie zapasów.
Pośpiech jest zdecydowanie poetyckim określeniem panicznej ucieczki Mariana- ucieczki w stylu ,,łap co popadnie i biegnij póki jeszcze możesz i masz po czym"
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Olorin
Dołączył: 12 Paź 2008
Posty: 481
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Śro 9:15, 22 Sie 2012 Temat postu: |
|
|
Wyszedł z namiotu. Wstawał świt, a to oznaczało, że temperatura na pustkowiu sięgnie w południe ponad 40 stopni.
"Musze znaleźć schronienie i wode" - stwierdził i ruszył dalej na zachód
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Obiwan Kenobi
Dołączył: 12 Paź 2008
Posty: 1521
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Czw 15:00, 23 Sie 2012 Temat postu: |
|
|
wysoka temperatura nie doskwierała mu tak bardzo jak chłód- ostatecznie pochodził z italii (wołano nań ,,Mariano Italiano" ) więc do upału przywykł.
Jednakże tutaj w samym środku niczego, gdzie jedynym cieniem był jego własny ;pozostać długo nie mógł jeżeli pozostać chciał przy życiu.
,,Z tylu możliwych dróg ucieczki musiałem wybrać akurat tę na pustynię-pomyślał gniewnie- jakby nie można było pobiec w drugą stronę, gdzie zalesione tereny dawałyby jakie takie schronienie"
Z takimi ponurymi myślami zwinął Marian swój skromny dobytek i wyruszył w mozolną i ciężką podróż.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Azerius
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 303
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pią 18:59, 24 Sie 2012 Temat postu: |
|
|
po kilkugodzinnej wędrówce znalazł oazę, gdy tylko napił się wody to stracił przytomność. obudzil się w środku nocy w jakieś stodole nie mając przy sobie nic nawet ubrań. jedyne co pozwalało mu myśleć że żyje jest to że wszystko go bolało, nie mógł nawet usiąść...tak, ból jest tym co mu pozostało. mimo wszystko Mariano nie przejął się aż tak bardzo, stwierdził że mogło być gorzej...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Olorin
Dołączył: 12 Paź 2008
Posty: 481
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 10:24, 03 Wrz 2012 Temat postu: |
|
|
Wtem usłyszał kroki. Zanurkował w siano i postanowil ze poczeka na rozwój wydarzeń. Do stodoły weszło dwóch rosłych męźczyzn prowadzących wielbłądy...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Azerius
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 303
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon 13:53, 03 Wrz 2012 Temat postu: |
|
|
"Nareszcie coś dobrego" - powiedział Mariano. Gdy goście zniknęli, wyszedł po cichu z tego siana, poczekał aż droga będzie wolna, zabrał ze sobą taki zapas wody jaki tylko mógł, dosiadł wielbłada i zaczął uciekać....
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Olorin
Dołączył: 12 Paź 2008
Posty: 481
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Pon 17:37, 03 Wrz 2012 Temat postu: |
|
|
Rozległy się okrzyki gdy opuszczał oaze.
"W tym kraju za kradzież wielbłąda obcina się nie tylko ręce...." przypomniał sobie i pognał w kierunku zachodzącego słońca...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Azerius
Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 303
Przeczytał: 0 tematów
Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Wto 23:13, 04 Wrz 2012 Temat postu: |
|
|
(Miesiąc później)
Powrót do cywilizacji nie był łatwy. Nasz główny bohater siedzi w barze, popijając drinka, wspomina przygodę na pustkowiu, gdzie walczył o przetrwanie. Myślał że jego wędrówka do domu przyniesie mu ulgę. Jednak niestety, gdy tylko przekroczył próg domu zastał żonę zabawiającą sie z jego dobrym kumplem. Tydzień później się z nią rozwiódł, nie tylko ze względu na zdradę ale także ze względu na informację że jego syn tak naprawde nie jest jego synem. Wszystko to przemawiało na jego korzyść więc z majątku tak naprawde nie stracił nic. Teraz topiąc swoje smutki w alkoholu próbuje znaleść od nowa "sens życia". Miał sporo pieniędzy, jednak nie cieszył sie z tego powodu. Wpadł na pomysł jak je wydać, w końcu znów może podbijać świat bez tej gderającej szmaty, która robiła go w jajo na okrągło. Postanowił wybrać się do Egiptu by wejść do jednej z piramid
(Tydzień później po scenie w barze)
Stojąc przed piramidą, ciągle grzebie w torbie, sprawdza wyposażenie, czy aby przypadkiem ma wszystko w razie gdyby zgubił się wewnątrz albo wpadł w jakąś pułapkę. "Na szczęście mam wszystko co ten archeolog mi radził...no cóż, czas poznać te tajemnice które są ukryte w środku. Jeszcze przed wejściem wypił ostatni łyk swojej whiskey którą miał w piersiówce. Wszedł do środka...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|